Marek Mierzwa - Fotografia ślubna -rodzinna - okolicznościowa

marek mierzwa Witajcie, nazywam się Marek Mierzwa tułałem się i tułam poprzez bezmiar rozmaitości współczesnego świata. Jestem wszak socjologiem, pedagogiem, literatem, fotografem, mężem, ojcem...

Chciałbym Wam opowiedzieć o sobie i o moim spojrzeniu na fotografię przez pryzmat sentencji trzech znamienitych postaci współczesnej kultury obrazu - semiologa, fotografika oraz pisarki.

"Fotograf musi strasznie walczyć, aby fotografia nie stała się śmiercią" - Roland Barthes

Fotografia - zwłaszcza ta reportażowa (a tą właśnie jest fotografia okolicznościowa, w tym ślubna) i portretowa - to unikalny rozkład świateł i cieni na twarzach, to specyficzny, charakterystyczny dla danego obiektywu, ale i oświetlenia tła bokeh, to błysk w oku i jasność w wyrazie twarzy fotografowanej osoby, to wyłonienie tematu z głębi ostrości.
Zawarcie tego wszystkiego, tej zamkniętej, kompletnej całości na papierze to opowiadanie pewnej historii, przekazywanie jej w sposób często niejednoznaczny wszystkim tym, którzy chcą jej posłuchać. Dobre zdjęcie sprawi, że historia ta, historia Jej i Jego nie stanie się śmiercią a będzie w nich trwała, będzie nieśmiertelna.

"Fotografowanie - podobnie, jak stosowanie wszelkich innych środków wyrazów - nie jest wymyślaniem, lecz odkrywaniem. Fotografia, to możliwość krzyku, wyzwolenia, a nie próba udowodnienia własnej oryginalności. To sposób życia." - Henri Cartier-Bresson

Wolność była dla mnie zawsze pewną rzeczywistością nadrzędną. Fotografia oprócz tego, że jest to potężne narzędzie odkrywania to jest również potężnym narzędziem dającym wolność, przestrzeń opowiadania historii.
Iluż z nas przeglądając zdjęcia z wesela zaprzyjaźnionej pary młodej odkrywało na nich swoją twarz z grymasem, którego nigdy wcześniej nie mieli możliwości zaobserwowania.
Iluż z nas przeglądając zdjęcia z ceremonii ślubnej zaprzyjaźnionej prary odnalazło na nich ocierającego łzy ukradkiem wuja, o łzy którego nigdy nawet nie podejrzewałoby się.


"Fotografowanie - to w gruncie rzeczy akt nieinterwencji." - Susan Sontag

Przyjazne towarzyszenie chwili, nieingerencja w to co widzę to coś, co w fotografii reportażowej jest dla mnie kluczowe. Sytuacje permanentnie stają się, same się reżyserują i realizują. Zadaniem fotografa jest ich czujna rejestracja, uwiecznianie.
Jest to niemożliwe bez nawiązania kontaktu z osobą fotografowaną, stąd duża wagę przywiązuję do poznania osoby/osób fotografowanych, do nawiązania z nimi nici sympatii i porozumienia. Wszak w dużej mierze tę ich osobowość, unikalną konstelacje cech, zainteresowań, uśmiechów i smutków staram się przekazać temu, kto kiedyś weźmie do ręki wyblakłą fotografię mojego autorstwa.


Takie jest moje myślenie o fotografii, takie myślenie staram się pokazywać na swoich zdjęciach.

                                                                                                           Z pozdrowieniami, Marek Mierzwa

jakiś tekścik ;)